poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 10 ♥

UWAGA! WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM. PRZECZYTAJ!!!


- Malik, cholera powiesz Mi gdzie jedziemy?
Nie dało się ukryć, że byłam strasznie poirytowana jego zachowaniem a na dodatek jeszcze ten sms o nieznanego numeru. Ach i jeszcze ta nie wiadoma gdzie ten dupek mnie wywozi.

*

Obudziłam się (po raz kolejny) w nieznanym Mi, ciemnym pomieszczeniu. Super, kolejna ""niesamowita"" pobudka! 
Nie miałam zamiaru leżeć w tym pokoju nie wiadomo ile, szybkim ruchem odrzuciłam koc i spuściłam nogi na drewniana podłogę. Dwoma susami pokonałam dystans od łóżka do drzwi. Nacisnęłam klamkę - uff, na szczęście nie są zamknięte na klucz. 
Wyszłam na ciemny korytarz, niestety praktycznie nic nie było widać. Zdałam się na instynkt oraz na głosy dobiegające z dołu. Kiedy dotarłam na schody tylko chwile się zawahałam - czy zejść na dół czy też nie. W końcu moja stopa znalazła się na jednym stopniu, potem druga na kolejnym i tak znalazłam się na dole. Ruszyłam do salonu - czyli do miejsca z kąt dobiegały głosy. Przekraczając próg wszystkie oczy skierowały się na mnie. głupotą by było gdybym nie powiedziała, że się nie zaczerwieniłam.
- Hej księżniczko! Miło...
Przestałam go słuchać kiedy zobaczyłam go - Niall'a. Chłopak wstał i rozwarł ręce, a ja bez zastanowienia wtuliłam się w niego. Nie chciałam go puszczać, kiedy mnie przytulał czułam się tak bezpiecznie. 
W reszcie się od niego odkleiłam i przemówił swoim lekko zachrypniętym głosem.
- Nawet nie masz pojęcia jak cholernie dobrze cie widzieć cała i zdrową. - przełknął ślinę - Jesteś w Sydney, musisz tu zostać parę dni. Twoje życie jest w niebezpieczeństwie. Otóż okryliśmy coś. 
Chłopka zrobił dramatyczną pauzę, ale nie chciałam mu przerywać. Bo to by było głupie.
- Wypadek twoich rodziców nie do końca był wypadkiem.
Zatkało mnie, nie wiedziałam jak się mówi, oddycha - żyje. A w głowie cały czas szumiło Mi zdanie "Wypadek twoich rodziców nie do końca był wypadkiem."
- Nie bój się, ale niestety nie możesz wrócić do Londynu a tym bardziej do Polski. - wskazał ręką na czwórkę nastolatów ubranych na czarno. - Poznaj Luke'a, Calum'a, Michael'a i Ashton'a. Zostaniesz z nimi przez te parę dni a ja niestety  i pan "zło" musimy wyjechać. Nie bój się tu będziesz bezpieczna.
Nagle poczuła przypływ adrenaliny - SŁUCHAM??? Jak śmieliście mnie wywieść do Australii. Ciekawi mnie to jak to zrobiliście.
- Mówiłem Ci że tak będzie. - Uciszyłam Zayn'a ruchem dłoni.
- Wiecie nie chce Mi się już z wami rozmawiać. Wychodzę!!
Nie zwracając na krzyki wybiegłam z domu na ulice - dobrze, ze żaden samochód nie jechał bo pewnie już był na oiomie wylądowała. 
Pobiegłam w lewo, cieszyłam się teraz, ze umiem dobrze biegać. Noc była wyjątkowo zimna a moje gołe ręce pokryły się całe gęsią skórką. Drogę oświetlały Mi jedynie latarnie, których światło i tak było do kitu. Nic nie widziałam - biegłam na oślep. W końcu wybiegłam na lepiej oświetloną ulicę, i bardziej ruchliwą więc już nie mogłam biec środkiem jezdni, skierowałam się na chodnik. Ale przestałam biec ponieważ byłam pewna, że jestem już na tyle daleko od tego przeklętego miejsca. Idąc spokojnie mogłam sobie wszystko poukładać w głowie.
Po pierwsze - jestem w cholernej Australii w Sydney.
Po drugi - mam zostać z obcymi chłopakami których w ogóle nie znam a tych dwóch dupków sobie pojedzie do Anglii.
Po trzecie - Nie mam już po co wracać do Europy.
No i najważniejsze po czwarte - Wypadek moich rodziców tak na prawdę nie był wypadkiem. 
Co ja mam robić, popełnić samobójstwo. 
Wzdrygnęłam się, nigdy nie miałam takich myśli. 
Nie, nikogo to by nie zainteresowało.
Nie miałam do kąt iść. Postanowiłam pójść do parku koło którego trafem przechodziła. Byłam strasznie zmęczona więc postanowiłam się położyć - wiem, że to nie moralne. 
Jak ja nisko upadłam, spać na ławce w parku w obcym kraju. Co za wstyd. 
Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam do krainy snów...


________________________________________________________________________________________________________

WIEM, WIEM DŁUGO CZEKALIŚCIE, P R Z E P R A S Z A M.
Okay, trochę spraw:
fyrst: moja długa nie obecność była spowodowana  jakąś magiczną blokada. Nie miałam pojęcia co napisać a i tak rozdział jest do kitu.
sekend: to wasze kochane komentarze mnie zmotywowały. 
trzy: zapraszam na komentowanie bloga/rozdziały na twitterze poprzez hashtag #ywandstupidff
fort: POSTANOWIŁAM WYRZUCIĆ JUSTINA BIEBERA - CZYLI KRÓTKO MÓWIĄC GO NIE BĘDZIE!!
pięć: CZYTASZ=KOMENTARZ
sixt: zapraszam na mojego twittera @vcreepyviolet and to chyba wszystko 
kocham was wasza caroline 

10 komentarzy:

  1. Wspaniałe opowiadanie!
    Czekam na nn ;>
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    fanfiction-back.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, u mnie pojawił się rozdział 2 zapraszam http://fast-and-hard.blogspot.de/?zx=f926712bcd2e6230

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej :* dopiero zaczynam czytać tego bloga i przyznam szczerze ze naprawdę świetne opowiadanie, będę na sto procent czytać + dodaje się do obserwatorów :) aaaa i bym zapomniała mam do cb prozbe wpadniesz na bloga Koleżanki :) te opowiadanie jest super serio polecam :) JEST O DZIEWCZYNIE KTÓRA ZOSTAŁA PORWANA
    http://rose-abducted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczęłam czytać tego bloga i jest mega! Szkoda, że są błędy, ale mi to nie przeszkadza. Naprawdę super opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  5. Szukasz spisu?
    chcesz się wybić?
    może poczytać inne blogi?
    Zapraszam do Spis opowiadań o 1D

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże już na następny czekam
    Przy okazji zapraszam na mojego :DDD http://xniezapomnianahistoriax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Layout by PUCHACZ